Stacja TVN potwierdziła, że już 9 września swoją premierę będzie miała jej najnowsza produkcja – serial Naznaczony. Wedle oficjalnego opisu ma należeć ona do gatunku mystery, inne materiały mówią natomiast o thrillerze z elementami fantastyki. Opublikowane do tej pory trailer i teaser, które można obejrzeć w dalszej części wieści, zdają się potwierdzać tę teorię.
Teaser:
Trailer:
W sieci znaleźć można również bliższe informacje o fabule Naznaczonego: Skromny nauczyciel matematyki, Tadeusz Król, potrąca w wypadku samochodowym Nieznajomego. To niespodziewane zdarzenie wywołuje w nim wspomnienia z przeszłości, o której chciał zapomnieć. Król musi zapłacić za popełnione winy, nie chce jednak skrzywdzić kochającej go rodziny.
Pierwszy sezon produkcji liczyć ma 13 odcinków. W rolach głównych wystąpią Piotr Adamczyk, Anna Dereszowska i Arkadiusz Bazak.
Tagi: Anna Dereszowska, Arkadiusz Bazak, Naznaczony, Piotr Adamczyk, TVN
Seriale: Naznaczony
Źródło: tvn.pl



Zapowiada się ciekawie, ale równie dobrze może się okazać kiszką…
Jeśli okaże się dobry, to będzie to przełomowy krok w polskim kinie. Jednak może się również okazać kiepski. Już mi się nie podoba ten aktor, który gra „pana zło”. Sztucznie to wygląda… Boję się, że raczej zamiast być przerażający i tajemniczy, będzie śmieszny. Patrząc na niego odnoszę wrażenie, że albo ten aktor umie grać jedynie na deskach teatru, albo to twórcom się coś pomyliło… Natomiast scena sztormu, jazda samochodem na początku i ta muzyka oraz wiele innych efektów sprawiło, że wgapiałam się w ekran jak zahipnotyzowana, nie mogąc uwierzyć, że właśnie oglądam zwiastun POLSKIEGO serialu. Liczę na niego ogromnie!!! TVN nie zawiedź nas!
Jak zobaczyłem efekty (szczególnie ogień na drugim zwiastunie, w innej notatce) to też byłem zaskoczony… Poza tym pierwszy odcinek w mediach zbiera całkiem niezłe oceny, zobaczymy…
Faktycznie, efekty robią bardzo dobre wrażenie. Na razie nigdzie nie zauważyłem wzmianki o tym, ale mam nadzieję, że TVN będzie emitować serial również w HD – wówczas naprawdę będzie można je docenić.
Niestety, aktorzy (przynajmniej niektórzy) mogą okazać się słabym ogniwem produkcji. Wspomniany „Pan Zło” istotnie drażni. Co więcej, prawdopodobnie trudno byłoby dziś znaleźć w Polsce aktora w odpowiednim wieku, który nie miałby tej maniery aktorskiej (a jeśli nawet, to pewnie nie chciałby zagrać w serialu TVN). Szczególnie dziwnie może to wypaść w zestawieniu z aktorami młodymi, o innym stylu gry. Różnice wynikają z tego, że inaczej prezentuje rolę artysta, który wywodzi się z teatru, a inaczej taki, który od początku gra w filmie i w telewizji. Głos z teatralnej sceny musi pokonać kilkanaście rzędów widowni bez sztucznego nagłośnienia, stąd przesadnie wyraźna artykulacja i temu podobne zabiegi, które w filmie są niepotrzebne (co ciekawe, taki sposób grania wynika z przyczyn technicznych, a nie artystycznych – i nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej osobom takim jak Jan Nowicki, który najchętniej zabroniłby występowania gdziekolwiek każdemu bez szkoły teatralnej, aktorom wydawałby kennkarty i wprowadził obowiązek używania przedniojęzykowego „ł”). Aktorem, który jako jeden z nielicznych potrafił połączyć te dwa światy był pan Zapasiewicz. Jaka szkoda, że już nie żyje.
Drugą rzeczą, która mnie denerwuje jest widoczny w dwóch urywkach zakonnik, który doradza głównemu bohaterowi. Abstrahując już od aktorstwa, wygląda mi on na jedną z tych wszechwiedzących postaci, które zawsze w niewytłumaczalny sposób mają gotową odpowiedź – np. „To znamię ma panu przypominać, że jeszcze z panem nie skończył” albo „Pociąga go zło w ludziach”. Umieszczenie w serialu takiego chodzącego deus ex machina w habicie nie świadczy chyba najlepiej o scenarzystach. Mam nadzieję, że się mylę i braciszek nie stanie się serialowym źródłem rozwiązań zagadek i krynicą wątpliwych mądrości. Niemniej – i to jest mój trzeci powód do niepokoju – fakty są takie, że z grona autorów scenariusza wszyscy poza (znanym skądinąd) Wojciechem Zimińskim dotąd brali udział w produkcjach typu „Egzamin z życia” czy też polska wersja „Niani” (gdzie rola scenarzysty polegała chyba wyłącznie na przepisywaniu oryginalnego skryptu, po drodze przeszczepiając go z nowojorskiego Manhattanu na grunt TVN-owskiej nibylandii, która z Polską ma wspólny tylko język urzędowy). Ale z drugiej strony twórcy typu David Fincher czy Luc Besson też zaczynali w teledyskach i reklamówkach – nie traćmy więc nadziei, talent potrafi wykiełkować w najdziwniejszych miejscach.
To, co napisałem może zabrzmieć pesymistycznie, ale nie przejmujmy się – to tylko trailer. Na podstawie kilku obrazów, kwestii dialogowych i arbitralnie wybranych scen nie da się wywnioskować ostatecznego kształtu serialu. Jak napisał BAZYL, pokazy pierwszego odcinka już się odbyły i recenzje są raczej pozytywne. Do premiery zostało ponad dwa tygodnie i do tego czasu możemy sobie jeszcze pogdybać. Za poważne ocenianie weźmiemy się po 9 września.
Pierwszy odcinek jak dla mnie to mocno przereklamowany
jak sie nazywal kawalek z 3 odcinka jak kasia malowala sie w domu z kolezanka ?